15 godzin w więzieniu

indyjska_kolej_topByć w Indiach i nie przejechać się pociągiem, to tak jak być w Egipcie i nie zobaczyć piramid. To drugie wykroczenie popełniłem dwa razy. Dlatego tym bardziej chętnie wskoczyłem do indyjskiego pociągu.

Po sześciu tygodniach plażowania postanowiliśmy ruszyć się i zobaczyć coś zupełnie innego. Wybór padł na Keralę. W Kerali zaliczyliśmy stolicę stanu, czyli Kochi oraz popularne, górskie miasteczko Munnar. Podróż zaczęliśmy na stacji Kanakona, około 2-3 kilometrów od naszej plaży.

Kilka dni przed wyjazdem zrobiliśmy rezerwację, co udało nam się wykonać dopiero za trzecim razem. Za pierwszym zapytaliśmy o możliwość zrobienia rezerwacji i kierownik stacji grzecznie odpowiedział w angielsko-hinduskim języku:

„-No, no, no my friend! Our station reservation is possible only from 10 to 12 and from 3 pm to 5 pm! Now not possible, come back later, 3 hours!”

Byliśmy o 12:15 i nie dało się nic załatwić. Kolejny raz wybraliśmy się w niedzielę. Byliśmy na stacji o 15 i znów zaczęła się podobna rozmowa…

„-No my friend. Today Sunday, no possible to make reservation now. Come back tommorow, 10 o’clock. In sunday reservation not possible. Come tommorow and you make reservation. Our station is small station that’s why is like this.”

Za trzecim razem trafiliśmy w magiczny grafik i zrobiliśmy rezerwację. Dwie osoby z Kanakony do Ernakulam sleeperem za 810 rupii. Całkiem przyzwoita cena jak na dwie osoby i ponad 800 km podróży.

indyjska_kolej (14)W końcu nastał długo oczekiwany dzień wyjazdu. Na stację dojechaliśmy tuk tukiem i pierwsze co nas zastało to kilkukilometrowy pociąg wypełniony indyjskimi kolorowymi ciężarówkami.

indyjska_kolej (12)Po przejeździe ciężarówek usłyszeliśmy komunikat, że nasz pociąg ma 40 minut opóźnienia. Spodziewaliśmy się opóźnienia, więc dodatkowe 40 minut na stacji bardzo nas nie zaskoczyło. Kilkanaście minut przed odjazdem na peronie pojawił się wszystko wiedzący pan, który mówił w jakim miejscu zatrzymuje się dany wagon. Pociągi w Indiach są baaardzo długie i bez takiej informacji trudno byłoby zlokalizować swój wagon.

Wsiedliśmy bez problemu. Kolejny miły Pan poprosił nas o bilet i paszporty. Następnie pokazał nam nasze miejsca. Byliśmy na jego liście zapisani imieniem i numerem miejsca. Można więc założyć, że komuś zależy żebyśmy bezpiecznie dojechali.

indyjska_kolej (7)Anita miała leżankę na górze, ja na środku. Jeden z pasażerów, który miał miejsce pode mną stwierdził, że pomoże rozłożyć mi moją pryczę, ponieważ ma dość czekania na to, aż sam wpadnę na pomysł jak to zrobić 🙂 Musiał odczekać dodatkowe kilka minut, ponieważ zanim wskoczyłem na swoją środkową pryczę, przypiąłem łańcuchem plecak i rozłożyłem swoje posłanie (duży ręcznik plażowy), upłynęło nieco czasu.

indyjska_kolej (6)Po jakimś czasie niedaleko nas usiadł policjant z bambusowym kijem. W tym momencie już byłem pewien, że jesteśmy bezpieczni, więc po prostu zasnąłem. Budziłem się co chwila, ale równie szybko zasypiałem więc noc minęła szybko.

Nasz znajomy określił swoją podróż pociągiem jako wizytę w więzieniu Guantanamo. Rzeczywiście, pierwsze wrażenie nie jest zbyt dobre, małe zakratowane okna. W nocy panuje półmrok. W praktyce wszyscy smacznie śpią i nie zwracają na nikogo uwagi.

indyjska_kolej (10)Kiedy zrobiło się jasno i obudziłem się na dobre okazało się, że większość pasażerów już wysiadła. Naprzeciwko nas na dole siedziało dwóch młodych chłopaczków. Po kolejnych kilku godzinach dołączyłem do naszych nowych kolegów i starałem się zobaczyć trochę krajobrazu przez małe okienka.

indyjska_kolej (3)

indyjska_kolej (1)

Co kilka minut korytarzem przechadzali się pracownicy Meal on the wells, czyli miejscowego Warsa, co chwilę wykrzykujący nazwy oferowanych posiłków i napojów. Były ich dziesiątki, do tego na każdej stacji gdzie mieliśmy dłuższy przystanek, do gry dołączali miejscowy sprzedawcy dosłownie wszystkiego – od przekąsek przez perfumy kończąc na mobilnych ładowarkach. Dźwięki z korytarza brzmiały mniej więcej tak (zapis fonetyczny):

– czaj!, czaj!, czaj!, czaj!,

-kofi!, kofi!, kof!i,

-cardzer!, cardzer!, mobile cardzer!, smartfron cardzer!, caaardzer!

-biryani, biryani, biryani, czikenbiryjaniii!,

-łoter botel, łoter botel, cold łoter!,

-swits, czoklat, swits, good czoklat, try ser!,

-vdvsd vedfvvef vfevefvre,

– eve rbrfgbrgb grfbrgbrbrt!,

-i wiele, wiele innych nie zidentyfikowanych ofert

indyjska_kolej (4)Sprzedawcy byli nieco namolni, ale to przedsiębiorcy, więc niech działają i oby biznes im działał jak najlepiej. Najgorsi byli żebracy – stają nad głową i jęczą coś w stylu aaa…. a…. a… i wyciągają łapę. Po kilku minutach pojawia się następna menda i zaczyna się to samo u…. u… u… do tego bezczelnie trąca brudną łapą jak odwróci się głowę. Wojsko albo policja powinna ich rozgonić, zamknąć lub zrobić cokolwiek.

indyjska_kolej (5)Bez najmilejszych problemów dotarliśmy do naszej stacji docelowej. Jednak pobyt w więzieniu nie tak straszny jak wydawało się w pierwszych minutach.

indyjska_kolej (2)Wysiedliśmy i zaczął się kolejny dzień w Indiach. Dzień w Kochi przepełniony atrakcjami. Ale to jest temat kolejnego wpisu.

Może Ci się również spodoba