Chilijskie zaskoczenie

chijlijskie_zaskoczenie

Pojechaliśmy zobaczyć kilka małych kolorowych domków nad oceanem. To co zobaczyliśmy na miejscu totalnie nas zaskoczyło.

Podróż do Chile mimo, że jak do pory była najdalszą w naszym życiu, była zdecydowanie najbardziej “na luzie”. Polecieliśmy do znajomych, o kraju wiedzieliśmy mniej więcej tyle, że razem z Urugwajem jest jednym z dwóch “europejskich” krajów w Ameryce Południowej. Przygotowaliśmy się więc prawie jak do wyjazdu do Hiszpanii albo nawet do sąsiedniej wioski. Odpuściliśmy też temat planowania podróży i dosłownie każdy dzień planowaliśmy na miejscu na szybko. Ot, takie urlopowe odmóżdżenie.

Takim właśnie sposobem wybraliśmy się do Valpareiso. Spodziewaliśmy się kilku kolorowych domków nad oceanem, bo właśnie na takie zdjęcia trafiliśmy rzucając okiem na szybko na obrazki google z tego miejsca.

chilijskie_zaskoczenie (1)

Już po drodze nasz znajomy- Nick- powiedział, że w zasadzie możemy skoczyć do Valpereiso i Vinia del Mar. Super, dwie pieczenie na jednym ogniu 🙂 Miasta są położone na wzgórzach nad przepiękną zatoką. Cała drogę spodziewałem się małych rybackich miasteczek.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce… szok. Przeogromna metropolia, ponad 200 tys mieszkańców oraz drugi pod względem wielkości port na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej.

chilijskie_zaskoczenie

Miasta ciągną się na kilkunastu wzgórzach. Całość wygląda super. Do tego to, co lubię najbardziej, czyli słońce i duuża woda.

chilijskie_zaskoczenie

Sławnych kolorowych domków nie było aż tak wiele jak się spodziewaliśmy. Ogólnie zabudowa bardzo podobna do tej, którą można spotkać w niektórych dzielnicach Santiago. Nie ma co się dziwić, w końcu miasta dzieli tylko około 120 kilometrów.

chilijskie_zaskoczenie

Sporo jest za to przeróżnych graffiti/murali. Szczególnie kiedy zacznie się wchodzić w “górną” część miast.

chilijskie_zaskoczenie (14)

Oprócz tego masa domów, chatek i kamienic. Od pięknie wyremontowanych po dosłowne rozpadające się ruiny. Bardzo klimatyczna i przyjemna do spacerowania okolica.

chilijskie_zaskoczenie

chilijskie_zaskoczenie

W Valpareiso spotkała nas najbardziej zabawna sytuacja podczas całego pobytu w Chile. Kiedy po kilkugodzinnym zwiedzeniu stwierdziliśmy, że najwyższa pora znaleźć jakąś toaletę, naszym oczom objawił się szpital. Weszliśmy, nasz chilijski kolega grzecznie zapytał na recepcji czy możemy skorzystać z toalety. Po chwili zebrała się komisja składająca się z dwóch recepcjonistek, ochroniarza, sprzątaczki i bliżej nie określonej osoby, która po burzliwej debacie doszła do wniosku, że możemy skorzystać z toalety, mało tego,  nawet ochrona nas tam zaprowadzi.

chilijskie_zaskoczenie

Poczekaliśmy przed windą na ochroniarza, który gdzieś zaginął. Po chwili jednak wrócił z nawiniętym na rękę kawałkiem papieru toaletowego i pytaniem czy nie będzie nam potrzeby. To się dopiero nazywa full serwis.

chilijskie_zaskoczenie

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Kiedy słońce zaczynało opadać coraz niżej, szybko skierowaliśmy się w stronę oceanu, żeby zobaczyć jak chowa się za horyzontem.

chilijskie_zaskoczenie

Warto było. To jedne z lepszych widoków podczas całego pobytu 🙂

chilijskie_zaskoczenie

Tak wyglądał nasz dzień, a właściwie popołudnie w Valpareiso/Vinia del Mar. Jeżeli podobał Wam się ten wpis nie krępujcie się podzielcie się nim ze swoimi znajomymi 🙂

Może Ci się również spodoba