DREAMLINER czyli wiele hałasu o nic

DREAMLINERStaram się nie oglądać programów informacyjnych i nie dopuszczać do siebie bezsensownych wiadomości, którymi na każdym kroku bombardują nas media tradycyjne. Zdarzają się jednak tematy, od których nie da się uciec mimo najszczerszych chęci: jakiś samolot rozbity na brzozie, bomba na drugim końcu świata, czy zaginiony krzyż. Jednym z takich tematów był również nowy samolot LOTu.

Jak na motyw wiodący w mediach, wyjątkowo było to coś ciekawego i wartego mojej uwagi. Dlatego też wyjątkowo nie upierałem się, żeby unikać tego wątku. O tym samolocie było tak głośno, że w mojej głowie urósł do mega wielkiej, ultra luksusowej latającej fortecy, podniebnego odpowiednika Titanica.

Zacznijmy od początku. Przez niedoczytanie smsa (a właściwie pobieżne rzucenie na niego okiem), miałem okazję odbycia lotu sławnym Dreamlinerem.

Zanim podzielę się wrażeniami z lotu podzielę się smsem, który miał mnie poinformować o przesunięciu lotu 13 godzin wcześniej:

Dear Guest, Your flight 9W427 is operating as 9W2374 Jet Airways Konnect on 20APR2015 to leave GOI0545 & reach BOM0700. Pls collect meal voucher at check in.”

Czytając tą wiadomość jednym okiem pod palmą, zauważyłem tylko zaznaczone fragmenty. Pomyślałem sobie, że Jet Airways to porządne linie, bo nawet przypominają o locie smsem i chcą mi dać jakiś voucher na jedzenie.

Na lotnisku okazało się, że pobieżne przeczytanie  wiadomości nie było zbyt mądre. Dotarliśmy o 16, czyli mieliśmy sporo zapasu czasowego przed wylotem, który pierwotnie miał być chwilę przed 19. Kiedy chcieliśmy odebrać karty pokładowe dowiedzieliśmy się, że nasz lot został przesunięty na 5:45 rano, a po godzinie 13stej nic z lotniska na Dabolim nie odlatuje, ponieważ remontują pasy startowe.

Zbledliśmy, a pani w okienku powiedziała żeby się nie przejmować, że postara się przebukować nasz lot. Kilka minut później mieliśmy już dwie propozycje powrotu przez Londyn . Wybraliśmy wylot następnego dnia przed południem. To, co mnie pozytywnie zaskoczył to to, że nie musieliśmy nic dopłacać za przebukowanie biletów i zmianę trasy oraz linii lotniczych.

Takim właśnie sposobem kupując lot w Lufthansie z Goa do Warszawy przez Monachium znaleźliśmy się na pokładzie samolotu LOTu w Londynie 🙂

Kiedy weszliśmy na pokład zdziwiłem się, że przysłali całkiem duży samolot ( po 9 osób w każdym rzędzie) jak na tak krótką trasę. Usiedliśmy, zajęliśmy swoje miejsce i zwróciłem uwagę na reklamę Boeinga 787 Dreamliner na wyświetlaczach w zagłówkach. Przypomniała mi się cała szopka sprzed kilkunastu miesięcy. Większą uwagę zwróciłem na pilot, który miał przyciski do gier. Lot zapowiadał się ciekawie.

dreamliner_pfefferchnitzel (3)

Jak zawsze zrobiłem zdjęcie pierwszej strony gazetki z procedurami awaryjnymi, żeby móc wpisać model samolotu, którym lecieliśmy na flightdiary.com. W tym momencie dotarło do mnie w jakim samolocie jesteśmy.

dreamliner_pfefferchnitzel (2)

W tej samej chwili uświadomiłem sobie, że temat Dreamlinera był kolejną bezsensowną, medialną szopką. Samolot jest spoko, ale nie ma niczego, co w jakiś szczególny sposób odróżnia go od innych biorąc pod uwagę, że wielu jego kolegów lata już po kilka, czasem kilkanaście lat.

Z bajerów zauważyłem tylko przycisk do przyciemniania okna, który w sumie jest fajnym gadżetem, ale podczas kołowania i startu, które trwały dosyć długo nie działał, więc słońce świeciło mi prosto w oczy i nie mogłem nic zrobić. Bardziej by mi się taka opcja przydała w aucie.

Znalazłem też jedną rażącą wadę. Większość gier, które mamy do dyspozycji pochodzi z wczesnych lat 90-tych. Jeżeli już daje się pasażerom gry, warto zadbać o to żeby trzymały poziom.

To, co wyróżnia ten samolot od innych, to duży zasięg przy stosunkowo małych rozmiarach i ogromne skrzydła. Siedząc przy skrzydle nie widzi się praktycznie nic. Przy kadłubie jest ono prawie dwukrotnie szersze niż w większości samolotów.

dreamliner_pfefferchnitzel (4)

Czar prysł. Spodziewałem się, że sławny Dreamliner to coś więcej niż zwykły samolot rejsowy. Okazało się, że jak zawsze media postanowiły zrobić zamieszanie wokół niczego. Samolot sam w sobie nie jest zły, ale daleko mu do oczekiwań jakie mu stawiałem, słysząc o nim tak często.

Może Ci się również spodoba