Indyjski pałac z beznadziejną obsługą

1

Ostatnim i bardzo oczekiwanym przystankiem podczas naszej podróży w Indiach był Mumbaj, a dokładnie lotnisko w Mumbaju. Wiele dobrego o nim słyszałem i czytałem, oczekiwania były duże i muszę przyznać, że zostały w pełni spełnione.

Lecąc z Goa najpierw wylądowaliśmy na lotnisku krajowym, potem specjalny autobus przewiózł nas pod terminal lotniska międzynarodowego. Droga przez najludniejsze miasto świata przebiegła sprawnie i bez większych korków. W ciągu tych kilkunastu minut zobaczyliśmy wiele kontrastów od slumsów przez ekskluzywne hotele i najbardziej lśniący element podróży, czyli międzynarodowe lotnisko w Mumbaju.

Cały front jest przeszklony, nad głowami rozpościera się charakterystyczne sklepienie. Na lotnisku czekało nas 12 godzin. Tak jak już pisałem wcześniej, czekanie lotniskach to dla mnie żaden problem. Wojskowi przed wejściem standardowo poinformowali nas, że jak wejdziemy na lotnisko nie będziemy już mogli z niego wyjść.

http://pfefferschnitzel.pl/wp-content/uploads/2015/05/indyjski_palac_z_beznadziejna_obsluga

Oczywiście weszliśmy i zaczęło się wielkie wow. Sufit, który zaczął się już na zewnątrz towarzyszył nam także w środku, do tego sporo błyszczących metalowych mozaik i ładnie wkomponowanych wyświetlaczy.

Przeszliśmy do punktu informacyjnego, żeby otrzymać dostęp do internetu (jest darmowy, ale jak wszędzie w Indiach trzeba się zarejestrować). Miła dziewczyna w obsłudze, szybko i sprawnie nam pomogła i przy okazji powiedziała, że wygląd lotniska inspirowany jest … pawiem.

Pokręciliśmy się jakieś dwie godziny, zdecydowaliśmy się odprawić i przejść na kolejną część lotniska. Odprawa poszła wyjątkowo szybko. Standardowo panie i panowie oddzielnie. Czekam i czekam na Anitę, w końcu ją zauważyłem i podszedłem pod stanowisko, przy którym przechodziła odprawę. Celnik wezwał mnie i powiedział, że musimy się zawrócić, ponieważ mamy zbyt wiele godzin do lotu żeby przejść. Tłumaczenia, że ja już jestem po odprawie nic nie dały. Zapytaliśmy zatem kiedy możemy przejść, nikt jednak nie wiedział. Ktoś rzucił pod nosem, że około 5 godzin przed odlotem.

Spróbowaliśmy kolejny raz po 2 godzinach (6 godzin do odlotu). Tym razem mnie jakiś upierdliwiec nie chciał przepuścić i usłyszeliśmy nową wersję, że możemy przejść dopiero 3 godziny przed lotem, ponieważ kolejna część jest bardzo mała i nie można tam nawet kupić nic do jedzenia ani picia.

W końcu, za trzecim razem udało nam się przejść razem. Potem jeszcze jedna odprawa i pieczątka potwierdzająca opuszczenie Indii. I nagle blask ze sklepów wolnocłowych prawie nas powalił.

http://pfefferschnitzel.pl/wp-content/uploads/2015/05/indyjski_palac_z_beznadziejna_obsluga

Alkohole, cygara, biżuteria i wszystko, czego dusza zapragnie. Po sklepach trafiliśmy do małego parku oraz strefy z restauracjami (było ich około 10).

http://pfefferschnitzel.pl/wp-content/uploads/2015/05/indyjski_palac_z_beznadziejna_obsluga

Do tego ogromne tableto-komputery do rozrywki, leżaki i ogólnie moc atrakcji.

http://pfefferschnitzel.pl/wp-content/uploads/2015/05/indyjski_palac_z_beznadziejna_obsluga

Po strefie restauracyjno- sklepowej przeszliśmy pod nasze wyjście. Po drodze minęliśmy wiele vipowskich saloników, gdzie miło i przyjemnie można spędzić oczekiwanie na lot.

http://pfefferschnitzel.pl/wp-content/uploads/2015/05/indyjski_palac_z_beznadziejna_obsluga

Im bliżej wyjścia tym więcej ozdób i błyszczących metalowych elementów. Przed samym wejściem do “rękawa” z sufitu zwisają ogromne metalowe kwiaty pełniące rolę żyrandoli.

http://pfefferschnitzel.pl/wp-content/uploads/2015/05/indyjski_palac_z_beznadziejna_obsluga

Ładniejszego lotniska jeszcze nie widziałem. Jestem ciekaw jak wyglądają najnowsze konstrukcje w arcybogatych krajach arabskich. Na to jeszcze przyjdzie czas. Mam nadzieję, ze nie będę musiał długo czekać.

Może Ci się również spodoba