Indyjski pies przewodnik

2015-03-17 14.42.18Wiele osób podróżując korzysta z usług przewodników. Mnie przewodnicy od zawsze nudzili, więc nawet jeżeli byli „w pakiecie” wycieczki w, której brałem udział już po pierwszych kilku zdaniach przestawałem ich słuchać. Wczoraj spotkał nas inny przewodnik, cały czas jestem pod wrażeniem jego profesjonalizmu.

Wybraliśmy się na spacer po plaży, wzięliśmy ze sobą tylko koc. Plan był prosty – paść gdzieś na miękkim piasku i wylegiwać się na słońcu. Kiedy zbliżaliśmy się do miejsca, które sobie upatrzyliśmy zauważyliśmy psiaka. Jak większość psów tutaj zakręcił obok nas, zrobiliśmy mu kilka zdjęć, po czym ruszył obok nas zbytnio się nami nie przejmując.

2015-03-17 14.45.37My też przez jakiś czas przestaliśmy go obserwować. Po dziesięciu minutach znów zwrócił naszą uwagę kiedy zaczął wchodzić na coraz głębszą wodą i przeskakiwać fale. Cały czas się na nas oglądał, więc złapaliśmy przynętę i ruszyliśmy w jego kierunku. Woda była wyjątkowo niska, miejsca gdzie przeważnie jest około 50 centymetrów wody, miały jej ledwo 10 centymetrów.

2015-03-17 14.46.15Nasz kolega cały czas podążał w kierunku wyspy i co chwila spoglądał czy aby na pewno idziemy razem z nim. Kilka dni temu próbowaliśmy dostać się na tę wyspę położoną niedaleko naszej plaży, ale nie mogliśmy znaleźć miejsca gdzie da się przejść nie mocząc przy tym telefonu. Nie udało nam się. Woda w najpłytszym miejscu które znaleźliśmy miała jakieś dwa metry i strome dno.

2015-03-17 14.43.52

W pewnym momencie kiedy się rozejrzeliśmy okazało się, że jesteśmy ponad 100 metrów od brzegu, a woda sięga ledwo powyżej kolan. Nasz przewodnik cały czas dawał nam znaki, żeby iść za nim. On już zaczął płynąć. Najpierw prosto, przed siebie, w kierunku wyspy, a potem slalomem, cały czas czekając na nas. Okazało się, że slalom był potrzebny do omijania podwodnych skał. Byliśmy w szoku, ale dotarło do nas, że pies chce zaprowadzić nas na wyspę oddaloną jakieś 300 metrów od brzegu.

Kiedy byliśmy już przy brzegu wyspy, nasz szok był jeszcze większy. Pies stanął w miejscu gdzie już złapał grunt i chyba pokazywał nam wyjście na brzeg. Nam oczywiście wydawało się, że powinniśmy spróbować z innej strony, ale tam było za wiele ostrych skał, a my nie mieliśmy specjalnych butów. Stał po szyję w wodzie, co chwila się odwracając, jakby chciał powiedzieć „tutaj możecie bezpiecznie wyjść”. Wyszliśmy więc za nim na ląd, a on zniknął gdzieś w krzakach. Wrócił po chwili i pokazał nam ścieżkę, z początku niewidoczną. Czasami był z nami, czasem gdzieś uciekał, ale po chwili wracał i pokazywał nam dokładnie, gdzie mamy iść. Zaliczyliśmy wspólnie trzy przepiękne punkty widokowe.

2015-03-17 14.42.42W pewnym momencie okazało się, że wyspa była już „zajęta” przez innego psa. Nasz Rokit (tak odruchowo nazwało go Anita), wparował prosto na nią. Razem z nim wspomniany „właściciel”. Ostra wymiana zdań między psami, lincz wisiał w powietrzu. Lekko przestraszeni zrozumieliśmy, że Rokit potrzebował naszego wsparcia, chyba nie był u siebie. Anita wrzasnęła złowrogo, obcy pies spojrzał na nią…i pobiegł w przeciwnym kierunku.

2015-03-17 14.43.18

Kolejne zdziwienie. Nasz przewodnik pożegnał się z nami, przytulił i pobiegł w swoją stronę. Doszliśmy do końca ścieżki i bez problemu znaleźliśmy drogę powrotną na stały ląd.

2015-03-17 14.41.13

Dawno temu czytałem książkę „O Psie, który jeździł koleją”. Teraz poznałem psa, który oprowadza po wyspie. Mamy tylko jeden poważny problem. Nie zdążyliśmy zapłacić naszemu przewodnikowi. Po kilku godzinach wróciliśmy w miejsce naszego spotkania z wodą i czymś do jedzenia, ale nasz kolega chyba miał w tym czasie nowych klientów. Mamy jeszcze prawie pięć tygodni na uregulowanie rachunków.

Może Ci się również spodoba