Jamajka- jak tam było?

jamajka

Żaden wyjazd jeszcze tak bardzo mnie nie rozczarował i przy okazji nie był tak bardzo udany. Jamajka okazała się zupełnie inna niż się spodziewałem.

Przed wylotem mieliśmy ambitny plan zobaczenia jak najwięcej się da w ciągu jednego tygodnia. Rozważaliśmy wynajęcie auta i zwiedzanie całej wyspy. Skończyło się na jednej plaży. To już chyba tradycja. Właśnie na Jamajce zdaliśmy sobie z sprawę, że przy każdej podróży naszym głównym celem jest znalezienie wymarzonej plaży.

Czy znaleźliśmy tą wymarzoną plażę właśnie na Jamajce? Nie. Ale prawdopodobnie znajdziemy ją w przyszłości. Być może w innym karaibskim raju. Ciągle najlepsze jeszcze przed nami.

Morze Karaibskie jest przepiękne, właśnie takie jak wygląda na zdjęciach albo nawet jeszcze piękniejsze. Bardzo spokojne, woda nie jest mocno słona, bardzo ciepła (w październiku na Negril woda miała około 28 stopni) i niesamowicie czysta.

jamajka

Plaża Negril, na której utknęliśmy ma 7 mil (11 km). To naprawdę dużo, poznaliśmy tylko jakieś 30% jej długości. Niestety spacery po plaży nie było zbyt przyjemne z powodu lokalnej hołoty. Dosłownie co kilka minut przyczepiał się jakiś naciągacz, który albo coś sprzedaje albo chce nas tylko przywitać, a przy okazji zaoferować swoją marihuanę i kokainę. Każda odmowa to dla nich obraza. Biorąc pod uwagę, że w zasięgu wzroku nie było innych turystów nie koniecznie były to miłe spacery.

Na Negril jest masa niewykorzystanej powierzchni i jeszcze więcej rozpadających się ruin. Większość stwierdziła, że nie ma sensu z tym nic robić, jeśli można całkiem łatwo wyżebrać pieniądze od turystów, którzy przecież muszą wspierać lokalnych mieszkańców. Niektórzy, bardziej pracowici mają nawet stragany np. z wyblakłymi od słońca figurkami, które wyglądają jak śmieci sprzedawane przy okazji za horrendalne ceny. Brak zakupu oczywiście jest obrazą majestatu. W końcu to okazanie braku szacunku…

jamajka

MASAKRA! W każdym egzotycznym kraju turysta to chodzący głupi bankomat. Różnica polega na tym, że wszędzie gdzie byliśmy wcześniej ludzie naprawdę się starali żeby zarobić pieniądze. Sklepy z pamiątkami były super wyposażone i naprawdę można w nich było znaleźć coś ciekawego. Cały proces zakupów i negocjacji cen to zawsze fajna zabawa. Niestety nie na Jamajce.

jamajka

Kiedy ruszyliśmy do pobliskiego miasta było podobnie. Doszły do tego jeszcze tłumy “oprowadzaczy”. “Oprowadzacz” to debil, który przyczepia się na jakiś czas coś bełkocze pod nosem, a na koniec oczekuje wynagrodzenia za swoje usługi, od których oczywiście nie da się odpędzić.

Podobno w mniej turystycznych regionach jest lepiej można spotkać normalnych, przyjaznych mieszkańców Jamajki, jakich się spodziewaliśmy również na Negril.

Wracając do samej plaży ma ona ogromną wadę, która dyskwalifikuje ją jako plażę marzeń. Nie ma na niej palm. Albo są bardzo nieliczne. Jest dużo drzew mango. Moja plaża idealna nie może istnieć bez palm.

jamajka

Mieliśmy szczęście (albo pecha) trafić na Jamajkę poza sezonem. Nie mam pojęcia dlaczego okres od września do lutego jest określany jako niski sezon i czym jest to powodowane. Pogoda była wymarzona- w dzień ponad 30 stopni, w nocy około 20-25. W ciągu naszego 7 dniowego pobytu 3 albo 4 razy padało. Ale kilkunastominutowa ulewa przy 30 stopniowym upale to super sprawa. Powietrze robi się lżejsze przy okazji jest szansa na super zdjęcia 🙂

To gdzie byliśmy, jak nam się podobało i ile to wszystko kosztowało opiszę dokładnie w kolejnych tekstach.

Może Ci się również spodoba