Munnar- niedoceniane indyjskie góry

MUNNARJeszcze przed wylotem z Polski zastanawialiśmy się czy jedziemy tylko na plażę, czy wybierzemy się też w góry. Stwierdziliśmy, że zostajemy na plaży i odpuszczamy góry. Nie wiedzieliśmy jednak, że w Indiach Himalaje nie są jedynymi górami…

Ghaty Zachodznie- właśnie teraz, kiedy piszę na ich temat dowiedziałem się jak nazywa się pasmo górskie, które odwiedziliśmy przedwczoraj. Najwyższy szczyt ma prawie 2700 m.n.p.m, czyli więcej niż nasze polskie Rysy. Nie są to jakieś wielkie góry, ale mają jedną ogromną zaletę, przepiękne plantacje herbaty. Nigdy nie widziałem jeszcze tyle tak bardzo intensywnej zieleni.

Naszą podróż w góry zaczęliśmy na dworcu autobusowym w Ernakulam. Praktycznie co godzinę odjeżdżają z tego dworca autobusy (autobus jedzie od 4,5 do 5 godzin, koszt biletu to 99 rupii.) do Munnaru, miejscowości, która nadaje się idealnie na bazę wypadową na górskie wycieczki.

munnar (13)Bez najmniejszego problemu można tam znaleźć przyzwoity nocleg, przewodnika, który zabierze nas na trekking w góry lub kilkugodzinną przejażdżkę tuk tukiem po najciekawszych miejscach.

Jak tylko wysiedliśmy z autobusu zaczepił nas Siva- miejscowy kierowca tuk tuka i przewodnik po okolicy. Grzecznie powiedział jak może nam pomóc i po krótkiej chwili zastanowienia postanowiliśmy mu zaufać za 30 rupii zobowiązał się pokazać nam kilka miejsc, gdzie możemy przenocować w niezłych warunkach za rozsądne pieniądze.

Z pośród 5 miejsc, które nam pokazał zdecydowaliśmy się na SMM Cottage, średniej wielkości hotel w Starym Munnarze. Dogadaliśmy się na 700 rupii za dwie osoby za dobę. Do zalet tego hotelu należą czysta, pachnąca pościel, dobrze działające wifi (tylko do 22), ciepła woda, tylko z kranu( żeby wziąć prysznic trzeba nalać ją do wiadra i oblewać się kubkiem 😉 ). Wady to przede wszystkim idiota pracujący na recepcji, który skutecznie zniechęca do pozostania w tym hotelu. Po drugie kiepska lokalizacja. Na lokalizację można przymknąć oko, ponieważ za 30 rupii dojedziemy do centrum Nowego Munnaru, ewentualnie możemy wybrać się tam na piechotę ( około 20 min, przy dosyć ruchliwej, głównej drodze), recepcjonistę idiotę należy olać.

Nasz znajomy Shiva, kiedy wybraliśmy już hotel, zaproponował nam przejazd tuk tukiem po najciekawszych miejscach w okolicy za 800 rupii (dogadaliśmy się na 700). Na przejażdżkę po okolicy najlepiej wybrać się wcześnie rano, my wyruszaliśmy chwilę po szóstej i spokojnie mogliśmy zacząć 30 minut wcześniej. Z tego, co się dowiedzieliśmy w Munnarze, najbardziej przejrzyste niebo przeważnie jest przed południem. Dlatego im wcześniej się ruszy tym lepiej.

Pierwszym przystankiem, który zaliczyliśmy była tama Mattupatty i piękne, tworzone przez nią jezioro.

munnar (14)Tama skojarzyła mi się z popularną kiedyś gra Goleden Eye na Nintendo 64. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć coś takiego na żywo.

munnar (2)Drugi punkt naszej wycieczki, to widok na kilka górskich szczytów, niby nic niezwykłego, ale wszystko tutaj robi wspaniałe wrażenie.

Kolejny punkt, tak zwany Top Station położony już w innym stanie, czyli Tamilnadu.

munnar (10)

munnar (11)W końcu przyszła pora na najbardziej wyczekiwany, najbardziej zielony element naszej górskiej wyprawy, krzewy herbaciane.

munnar (4)Spodziewałem, się że będzie ładnie, ale nie liczyłem na to co nas spotkało.

Zdjęcia nie mówią wszystkiego. To trzeba zobaczyć na żywo.

munnar (8)Przedostatni punkt naszej wycieczki, to stoiska z dosłownie wszystkim i tak zwany Echo Point nad kolejnym jeziorem.

munnar (3)Nie chciało nam się wydzierać, ale reszta turystów pokazała nam skutecznie, że wszystko działa tak jak powinno. Na stoiskach kupiliśmy opakowanie lokalnej herbaty to co nas bardzo zaskoczyło to obniżka ceny z 75 rupii na 50 o, którą nawet nie prosiliśmy. Na Goa takie coś jest nie do pomyślenia. Każdy biały jest dla miejscowych chodzącym bankomatem z, którego trzeba wyrwać najwięcej ile się da. W górach ludzie są zupełnie inni, nawet Ci, którzy chcą coś sprzedać nie są tak bezczelni i zdeterminowani jak na Goa.

Podobno czasem jest szansa spotkać dzikie słonie, nie wiem czy to prawda, czy tylko ściema dla turystów. Mimo wszystko liczyliśmy na to, że uda nam się zobaczyć słonie żyjące na wolności. Nie udało się. Zajechaliśmy na chwilę do Elaphant Park. Absolutnie odradzam wszystkim odwiedzanie tego miejsca, słonie są zamęczone, ledwo stoją na nogach. Niedorozwinięci „opiekunowie” uzbrojeni w kije i haki zmuszają zwierzęta do kolejnych rundek po okolicy z turystami na plecach. Im mniej osób będzie odwiedzało to miejsca i zostawiało tam kasę tym jest większa szansa, że biznes padnie. To co nas najbardziej ucieszyło, to to że słoń, który był przygotowany dla nas poszedł na przerwę pod daszkiem, ponieważ nie chcieliśmy brać udziału w tym barbarzyństwie. Podwójna satysfakcja, słoń odpoczął, a motłoch nie zarobił 🙂

munnar (1)Na pocieszenie spotkaliśmy parę gigantycznych wiewiórek.

munnar (6)

munnar (5)W drodze powrotnej zaliczyliśmy jeszcze jeden nie planowany przystanek. Na jednej z plantacji herbat udało nam się podpatrzeć kobiety zbierające liście z krzewów herbacianych.

munnar (7)Pobyt w górach był super przeżyciem, polecam to każdemu, kto będzie w Indiach. Jeden dzień w zupełności wystarczy, dlatego znów jesteśmy w najlepszym miejscu z naszej podróży czyli na plaży Palolem.

Może Ci się również spodoba