Paczkowe dziwactwo, tego nie wyleczysz

paczkowe_dziwactwo

Klik, klik, klik. Towar zamówiony, mail potwierdzający. Kilka kolejnych maili na różnych etapach realizacji. Na koniec sms z paczkomatu lub telefon od kuriera. W końcu długo wyczekiwana dostawa i zaczyna się magia.

Czekanie na paczkę jest jedną z moich ulubionych czynności. Jest w tym coś niezwykłego. Każda wizyta kuriera to święto. Zawsze dostaję coś ciekawego, przeważnie coś co sam wybrałem i dokładnie wiem czego się spodziewać, jednak za każdym razem ten mały ułamek niepewności zostaje. Czy dostanę jakiś gratis? Jak zamówiony towar będzie zapakowany? Czy na pewno będę zadowolony za zakupu? I masa innych “małych niepewności”.

Kilka lat temu kiedy prowadziłem sklep z odżywkami, każda dostawa towaru była jak mała gwiazda. Towar nie był dla mnie tylko dla klientów, ale ja i tak cieszyłem się jak dziecko otwierając kolejne kartony z koksem. Napięcie potęgowało to, że większość hurtowni dokładała jakieś ciekawe gratisy – od próbek nowości, przez prasę branżową, do artykułów reklamowych typu koszulki, smycze itp.

Ze względu na branżę, w której działamy kurier odwiedza nas jakieś 4 razy tygodniowo. Niby rutyna, a jednak otwarcie każdej kolejnej paczki to duża frajda.

Co ciekawe, w książce o Zalando przeczytałem, że w badaniach przez nich przeprowadzonych wielu klientów ma odczucia podobne do moich. Ludzie dokładnie wiedzą co zamówili kilka dni wcześniej jednak przy otwarciu przesyłki zawsze pojawiają się pozytywne emocje. To bardzo pocieszające wiedzieć, że nie tylko ja cierpię na paczkowe dziwactwo.

paczkowe_dziwactwo

Na koniec moje ulubione paczki, czyli cygara. Tak się składa, że na Polskim rynku najbardziej opłaca się kupować cygara poprzez sklepy internetowe. Zakupy od momentu zaplanowania i zamówienia do odbioru, to wielkie wydarzenie. Kiedy dostaję wiadomość, że smakołyki są już w drodze i dostaję numer do śledzenia przesyłki, średnio co godzinę loguję się i sprawdzam co dzieje się z moją przesyłką i kiedy się jej doczekam.

Trochę to wszystko głupie i śmieszne. Ale podobne odczucia towarzyszą mi od pierwszych zakupów przez internet kilka lat temu. Jest to kolejny oprócz cen powód dlaczego preferuję zakupy internetowe. Otwieranie każdej paczki to jak rozpakowywanie skarbu. Sam nie wiem z czego to wynika, może to utajony zakupoholizm. Na co dzień nie nawiedzę zakupów, więc może gdzieś w tyle głowy drzemie opętany zakupoholik?

Może Ci się również spodoba

  • trzy

    To ciekawe jest, nigdy się nad tym nie zastanawialem ale mam podobnie. Moje ostatnie zakupy wpadną w moje łapy gdzieś za 2 dni a ciekawość mnie rozwala. A przecież wiem co kupiłem! Potem to otwieranie misternie zapakowanego, pancernie chroniącego pudła, potem fabryczne opakowanie każdego z przedmiotów, potem ich oglądanie, obracanie w rękach i wreszcie test użycia. Toż to niemal rozdziewiczanie 😉

  • blaugrana_poland

    Ja również lubię paczki, szczególnie z cygarami z CoH 🙂

    • Paczki z CoH są jeszcze przede mną. Najlepsze zostawiam na przyszłość 🙂 Pierwszy w kolejce jest duży humidor Adrorini, żeby Havany miały jak najlepsze warunki do leżakowania.

      • blaugrana_poland

        Adorini – bardzo dobry wybór.
        Mam Vegę i Chianti Grande – oba spisują się wspaniale.

        Co do CoH – tam gratisów nie dają, ale przy ich cenach to sam sobie wybieram i kupuję “gratisy” 😉

        • Vega, Chianti Grande, Vittoria- Deluxe i Aficionado Deluxe- tez 4 biorę pod uwagę z naciskiem na Vittoria- Deluxe.
          A tak na serio to wszystko piękne humidory, ale to i tak pół środki. Docelowy jest walk-in. Tylko do walk-ina brakuje mi jednej bardzo ważnej rzeczy. Domu gdzie będę mógł go ulokować…

          • blaugrana_poland

            Czas zakasać rękawy i zarobić na jakiś 😉
            Ja walk-ina nie chcę, wolę swoje dwa humiki wypełnione samymi rarytasami. 😉

          • Walk-ina chcę połączyć z jednym z moich wymarzonych biznesów czyli sklepie z cygarami. Łączenie przyjemności i biznesu to, to co lubię najbardziej. Po pierwsze całą inwestycję będę mógł wrzucić w koszty czyli ochronię część pieniędzy przed złodziejską skarbówką, po drugie będę miał zawsze pod ręką tysiące pysznych cygar 🙂
            Ale to plany na odległą przyszłość, najpierw trzeba gdzieś osiedlić się na stałe, a takiego miejsca jeszcze nie znalazłem.