San Cristobal

san_cristobalGóry, górki, pagórki, wniesienia, wieże, wieżowce. Punkty widokowe są praktycznie w każdym mieście. Od zawsze je lubię.

W Santiago de Chile są dwa najbardziej znane i przez to najczęściej odwiedzane: wzgórze San Cristobal, które Wam dzisiaj pokażę oraz Costanera Center- galeria handlowa, biurowiec i apartamentowiec.

san_cristobal

Costanera Center to najwyższy budynek w całek Ameryce Południowej, przez mieszkańców Santiago zwany “penisem”. Na pierwszych sześciu piętrach mamy galerią handlową, dokładnie taką jakich setki mamy w Europie, więc nic ciekawego. No dobra jedną ciekostką jakaś tam znalazłem było umieszczanie ceny za jednego buta, zamiast za par,ę tak jak jest chyba wszędzie indziej na świecie. Nie wnikałem czy można rzeczywiście kupować obuwie na sztuki. Costanera Center ma 300 metrów wysokości, wjazd na punkt widokowy kosztuje około 10$.

san_cristobal

Kiedy mam do wyboru naturalne i sztuczne punkty widokowe zdecydowanie wolę te pierwsze, dlatego też wybraliśmy się na San Cristobal.

san_cristobal

Wzgórze ma 880 m. n. p. m., jednak ze względu na to Santiago de Chile jest położone dosyć wysoko. Szczyt San Cristobal góruje nad miastem około 300 metrów. Wejście na górę jest bezpłatne, płatne są tylko parkingi dla leniwych (około 20 PLN). Doliczyć trzeba też opłatę za pilnowanie auta przez miejscowych “jefe” czyli odpowiedników naszych parkingów kierowników. Jak widać żulernia na całym świecie radzi sobie podobnie 🙂

san_cristobal

Na szczycie wzniesienia został ustawiony 22 metrowy pomnik Maryi. Oprócz tego jest mała kapliczka, którą w 1987 roku odwiedził Jan Paweł II.

san_cristobal

Widok z góry na miasto zawsze robi na mnie duże wrażenie, ale też szybko się nudzi. Kilkanaście minut w zupełności wystarcza. Na San Cristobal był tak samo. Dzięki temu w ten sam dzień wpadliśmy jeszcze na zachód słońca nad ocena do Vinia del Mar/Valpereiso.

Może Ci się również spodoba

  • “(…) wzgórze San Cristobal (…) Kiedy mam do wyboru naturalne i sztuczne punkty widokowe zdecydowanie wolę te drugie, dlatego też wybraliśmy się na San Cristobal.” – Chyba się chochlik wkradł. 😉 Ale widok jest imponujący, o złotych godzinach musi zwalać z nóg. 🙂

    • Dzięki za czujność 🙂

      Nastepnym razem się przekonam, tym razem byliśmy w samo południe.

      • Spoko. Chciałam się doczepić w komentarzu, że naturalne punkty są o wiele atrakcyjniejsze, ale okazało się, że w sumie się zgadzamy. 😉 😀
        PS. Widoczność imponująca jak na południe! Całkiem dobrze widać góry na horyzoncie. Pozdrawiam 🙂

  • Również wolę się wdrapać na chociażby pagórek i napawać wzrok widokiem. Oczywiście, jak górki pod ręką nie ma, to od razu szukam jakiejś wieży, etc. Widok powalający. O wschodzie lub zachodzie słońca musi być bosko.

  • Pięknie, po prostu pięknie 🙂 Może kiedyś i nam się uda tak daleko polecieć 🙂

    • Wystarczy zaplanować 🙂 Potem jest już z górki!

      • Mhm, posiadanie przychówku, określonego miesiąca na wakacje i zdecydowanie okrojonego budżetu sprowadza temat nie tyle do planowania co do modlitw o dodatkowe przychody 😀

        • Będę upierał się przy swoim. Od zaplanowania do realizacji często- praktycznie zawsze jest bardzo daleka i kręta droga. Jak się naprawdę chce to się da 🙂 Na przykładzie Chile ja musiałem tam być w określonym czasie więc niestety bilet kosztował fortunę. Jednak praktycznie co roku trafiają się promocje dzięki którym można tam dotrzeć za niecałe 1500 zł. 100 zł dodatkowo zawsze można dorobić nawet szuflą albo ścierą po kilkunastu miesiącu wyjazd marzeń staje czymś realnym 🙂 Można też dorabiać dużo więcej i ciekawiej ale to zbyt rozległy temat na rozpisywanie się w komentarzach 😉