Święto Holi i odwiedziny hinduskiej rodziny

20150302_213909Na każdym wyjeździe poznajemy wiele ciekawych osób. Czasem są to przelotne znajomości, inne po prostu się nie kończą. W miejscu, w którym mieszkamy pracuje chłopak o imieniu Rohid. I to właśnie Rohid już szóstego dnia pobytu zaprosił nas do domu swoich dziadków na obchody święta Holi.

Było to dla nas ogromne przeżycie i zaszczyt, ponieważ przez 10 lat, które pracuje w tym samym miejscu nigdy nie zaprosił do domu turystów.

Pojechaliśmy we trójkę na jednym skuterze, pod górkę trzeba było odpychać się nogami. Trzech pasażerów to spory wysiłek dla skutera. Nie wiedzieliśmy czego się mamy spodziewać, trochę się obawialiśmy, ale zupełnie nie potrzebnie.

Zostaliśmy bardzo przyjaźnie i uroczyście przyjęci. Po przekroczeniu progu czekał na nas stoliczek, po chwili dostaliśmy po szklance Coli i przedstawiono nam większość rodziny. Najbardziej nas zaskoczyła przestronność i wyposażenie domu, który odwiedziliśmy. Plazma na ścianie, piękne kamienne płyty na podłodze. Kiedy siedzieliśmy przy stoliku i popijaliśmy Colę biegało dookoła nas wiele dzieci.

20150302_204356

Indyjskie rodziny rzeczywiście są liczne. W pewnym momencie zaczął się pochód kobiet z półmiskami wypełnionymi jedzeniem. Po chwili zostaliśmy zaproszeni do stołu gdzie, czekała kolacja. Jak się okazało przygotowana specjalnie dla nas. Spodziewaliśmy się, że usiądźmy gdzieś w rogu i zjemy razem ze wszystkimi, ale przyjęto nas jako gości specjalnych.

20150302_201011

Pełen stół pysznego jedzenia czekał tylko na nas. Dostaliśmy 3 rodzaje curry- z grzybami, z krewetkami i z kurczakiem. Do tego mega smaczna ryba- Kingfish. Oczywiście ryż, pieczywo tostowe i surówka z pomidorów, cebuli i kolendry. Jesteśmy w Indiach, więc jedzenie było naturalnie bardzo ostre (nieco później dowiedzieliśmy się, że dla nas przygotowano łagodniejszą wersję).

Po kolacji, skrajnie objedzeni wyszliśmy na ganek, gdzie zebrała się cała rodzina i sąsiedzi, zajęliśmy honorowe miejsca na podwyższeniu i oczekiwaliśmy na mężczyzn, którzy odwiedzają wszystkie podwórka śpiewając i tańcząc.

Gospodarz wita wszystkich i przejmuje pałeczkę zakłada bęben i zaczyna śpiewać pieśni. Po jakichś 30 minutach śpiewów i tańców, najstarsza kobieta przekazuje dary, mężczyzna z tacą wykonuje specjalny taniec i śpiewy ustają. Świętujący przechodzą na kolejne podwórko i wszystko zaczyna się od początku.

20150302_211624

Całe wydarzenie zrobiło na nas ogromne wrażenie. Nie byliśmy gośćmi dzikiego plemienia, w dżungli ale wszystko było jak z zupełnie innego świata. Czułem się jakbym oglądał „Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego. Trochę trudno było mi uwierzyć, że naprawdę jestem na drugim końcu świata i biorę udział w ceremonii.

20150302_213840

Jeżeli jeszcze zastanawiasz się na tym czy warto jest podróżować, z pełnym zdecydowaniem mogę powiedzieć, że tak. To był dopiero 6 dzień naszego pobytu na Goa, czuje że przez najbliższe kilka tygodni spotka nas jeszcze wiele nie zapomnianych sytuacji.

Może Ci się również spodoba