Uwielbiam lotniska, nienawidzę dworców

airport-594208_1280

Oba miejsca służą do tego samego, często są bardzo podobne. Jednak dworce w każdej postaci mnie odrzucają, a lotniska przyciągają. Właśnie mam 4 godziny oczekiwania na lot we Frankfurcie, po 8 godzinach lotu czeka mnie kolejne 10 godzin oczekiwania na lotnisku w Bangalore. Rewelacja!

Co najdziwniejsze, droga z Augustowa na lotnisko w Warszawie zajęła mi 5 godzin, naprawdę znośnym autobusem, ale był to jeden wielki koszmar.

Dobra! Koniec narzekania na dworce. Przechodzę do konkretów. W tym wpisie znajdziecie podstawowe informacje na temat lotnisk we Frankfurcie, Bangalore i Goa.

Lotnisko we Frankfucie, jest ogromne. Oczywiście są większe, ale pierwszy raz miałem okazję z jednego terminala na drugi jechać pociągiem. Do pociągu pracującego na lotnisku nic nie mam- takie pociągi w pełni toleruję 😉

Wszystko jest super oznaczone i trzeba się na serio postarać żeby zabłądzić. Co kilkaset metrów są automaty z darmowymi gorącymi napojami. Znajdziemy też wiele punktów, gdzie można podładować telefon lub laptopa. Mamy też darmowy dostęp do internetu przez 24 godziny. Oprócz zwykłych miejsc do siedzenia, można znaleźć wiele leżaków oraz łóżek polowych. Te wszystkie udogodnienia bardzo uprzyjemniają nawet wielogodzinne oczekiwania na lot. Lotnisko we Frankfurcie nad Menem to na chwilę obecną mój numer jeden.

Do Bangalore przybyłem z ponad dwugodzinnym opóźnieniem. Zgodnie z planem pierwotnym miałem tu oczekiwać 10 godzin na kolejny lot, zrobiło się 8 ale w zupełności wystarczający czas żeby móc powiedzieć trochę o tym lotnisku.

Pierwsze wrażenie jest świetne, marmur i podłoga wyłożona miękką wykładziną, wszystko nowe i czyste i tak tez wyglądało przez cały czas. Lotnisko w Bangalore nie jest zbyt duże, rozmiarami zbliżone jest do Okęcia. Ma za to spory przerób, średnio co 5 minut odlatuje samolot ( tak przynajmniej było podczas mojego pobytu).
Ważna uwaga dla podróżnych-  jeżeli masz tutaj przesiadkę i nie chcesz ruszać na miasto, nie wychodź z budynku, ponieważ nie chętnie do niego wpuszczają ponownie jeśli masz wiele godzin do odlotu. Kiedy zobaczymy drzwi wyjściowe należny kierować się na prawo,  aktualnie jest tam wąskie przejście ale czas trwają prace budowlane.
Porównując do lotniska we Frankfurcie, to w Bangolre jest wielokrotnie mniejsze,  dużo ładniejsze, ale tez dużo mniej ma do zaoferowania. Darmowy internet w sumie jest, ale aby się zalogować trzeba podać kod, który przychodzi na komórkę. Kłopot w tym, że musi być to komórka indyjska. Podejrzewam, że niewiele osób z taką podróżuje.
To co mnie zdziwiło i z czym spotkałem się pierwszy raz, to oddzielna kontrola bagażu podręcznego dla kobiet i mężczyzn. Podejrzewam, ze kwestie religijne mają na to wpływ.
Nie mam pojęcia jak wygląda całe Bangalore, ale okolice lotniska są bardzo bezpieczne. Spędziliśmy na zewnątrz 3 godziny, i wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż spodziewałem się po Indiach. Mało tego było zdecydowanie czyściej i spokojniej niż w Polsce. Podejrzewam, że wokół lotniska jest strefa zamknięta, dostępna tylko dla podróżujących.

Lotnisko w Goa jest wielkości dworca kolejowego w średnim mieście w Polsce. Na razie mogę opowiedzieć jak wyglądają przyloty. Info o odlotach dodam za 2 miesiące. Płyta lotniska jest w kiepskim stanie, samolot cały czas lekko podskakuje podczas kołowania. Tragedii nie ma (zęby nie powinny wypaść), ale zrobić zdjęcie nawet telefonem to już duży wyczyn. Chwile po lądowaniu odebrał nas mały autobus, podrzucił pod drzwi. Potem jakieś 10 minut czekania na bagaż i indyjska ulica nas pochłonęła.  Wszystko działa sprawnie i szybko. Podejrzewam, że przyloty międzynarodowe są bardziej skomplikowane.  Sala przylotów, na której bylem to 4 karuzele bagażowe i łazienka – to wszystko. Po wyjściu można zamówić pre  paid taxi.

Za niecałe 2 miesiące dodam do tego wpisu opisy kolejnych lotnisk. Będą to Bombaj i Monachium.

Może Ci się również spodoba