W psiej szkole

w_psiej_szkole

Od kilku tygodni w każdą niedziele odwiedzamy psią szkołę w Wiesbaden. Powód jest bardzo prosty- nasza Abi najchętniej zamordowałaby wszystkie psy i ludzi, których nie zna (mocno ten problem upraszczając).

Wystarczy, że zaakceptuje danego osobnika, aby zrobiła wszystko żeby go bronić przed intruzami. Zupełnie jakby toczyła się walka na śmierć i życie. Problem polega na tym, że nikt nikogo nie atakuje, a Abi mimo naszej woli, profilaktycznie świadczy usługi ochroniarskie.

W Niemczech świadomość ludzi i ich zaangażowanie w psie sprawy jest na zupełnie innym poziomie niż w Polsce. Pies to nie zabawka, ma uczucia, swoje przywileje, obowiązki, jasno wyznaczoną rolę w rodzinie, ale przede wszystkim ludzie poświęcają mu czas. Wszystkie trendy z zachodu przychodzą do nas z kilkuletnim opóźnieniem. Pamiętam jak dziwiłem się kiedy jakieś 5-7 lat temu bardzo wiele osób przed pracą albo po pracy uprawiało jakiś sport- najczęściej bieganie. Wiadomo jak wygląda to teraz w Polsce. Idąc tym tropem podejrzewam, że zwierzęta też będą u nas coraz lepiej traktowane…szkoda tylko, że tak wiele z nich najpierw zginie w męczarniach.

Usługi w Niemczech są drogie. W porównaniu do Polskich cen, bardzo drogie. Nawet jak na Niemieckie zarobki, korzystanie z jakichkolwiek usług naprawdę może spowodować poważną lukę w budżecie (oczywiście widzę w tym swoją szansę i ciągle szukam niszy, w którą mógłbym wejść. Ale o tym nie dziś.

Tak więc szukając psiej szkoły byliśmy przygotowani na spory wydatek. Okazało się, że sprawy mają się dużo lepiej niż się spodziewaliśmy. Zapisaliśmy się do Ferajny Psich Przyjaciół w Wiesbaden (luźne tłumaczenie). Roczna składka członkowska to około 30 euro + wpisowe 35 euro. Do tego symboliczne 2 euro za każdy dzień spędzony na treningach. Przy stawkach obowiązujących w Polsce można powiedzieć, że szkoła jest darmowa.

Obecnie (początek przygody) co tydzień jedna z trenerek przeprowadza z Abi indywidualny trening. Pokazuje jak uczyć ją posłuszeństwa i przede wszystkim jak nawiązać  z nią kontakt. Jak nagradzać i jak dawać jej do zrozumienia, że robi źle.

w_psiej_szkole

Do dyspozycji uczniów jest też psi tor przeszkód. Nasza piesa akurat z tym nie ma żadnego problemu. Szybko łapie i na razie takie treningi odpuszczamy, ponieważ do nich właśnie niezbędny jest wspomniany wcześniej kontakt. W naszym przypadku jest to dosyć trudne, gdyż kiedy Abi widzi inne psy, czuje obcych ludzi, to skupia się wyłącznie na obronie.

w_psiej_szkole

Najważniejsze jest wyrobienie odruchu zwracania uwagi na właściciela nie zależnie od sytuacji. Proste ćwiczenia okazują się najtrudniejsze. Abi musi skupić się w otoczeniu innych psów i obcych ludzi. Nasza praca domowa też polega na tym, żeby możliwie najczęściej zwracać jej uwagę i oczywiście nagradzać pozytywną reakcją.

w_psiej_szkole

Długa droga przed nami, ale trenerki od samego początku mówią, że Abi zaskakująco szybko się uczy, dlatego potrzeba tylko duuuużo cierpliwości. Jej na szczęście nam nie brakuje.

Może Ci się również spodoba

  • Znalazłam. 😉

    Jak Bucz miał 4 miesiące i wydawało mi się, że zabraknie mi sił, żeby go wychować na dzielnego pieska, też szukałam szkoły dla psiaków. Później jednak zrezygnowałam.
    Teraz ma 11 miesięcy i jest chyba najgrzeczniejszym pieskiem na świecie. 🙂

    • Nasza Abi ma problem z akceptacją ludzi psów, których nie zna. Sztuczek uczy się w mig i uwielbia się popisać.
      Ale kiedy ktoś obcy pojawia się zbyt blisko budzi się mały diabeł 🙂