Wakacje z wifi

photo-634069_1280Kiedyś, żeby złapać klienta, knajpy prześcigały się w promocjach, happy hours. „Naganiacze” tłumnie zapraszali klientów stojąc przed wejściem. Teraz do tego wszystkiego doszło darmowe wifi, szczególnie w miejscach turystycznych.

Pierwszy raz zauważyłem to prawie rok temu w Grecji. Praktycznie każda, nawet najmniejsza knajpka oferuje tam dostęp darmowy dostęp do internetu. Te, które chciały za to pobierać dodatkowe opłaty albo zostały zamknięte z powodu braku klientów albo dostosowały się do rynku.

Podczas jednego ze spacerów na plaży w Indiach przypomniało mi się, jak duży wpływ przy wyborze restauracji ma udostępnianie lub nie udostępnianie przez nią internetu dla gości. Jedne restauracje są pełne, inne zupełnie puste. W tych pełnych przynajmniej połowa gości oświetla okolicę ekranami smartfonów, tabletów czy nawet laptopów.

Wygląda na to, że doszliśmy do etapu, w którym jedzenie może być podłe, miejsce nie musi zachwycać wyglądem. Wystarczy udostępnić gościom wifi i stoliki same się zapełnią. Podejrzewam, że za kilka sezonów, kiedy tutaj w Indiach każdy lokal już będzie oferował internet, wszystko wróci do normy i znów wrócą do łask tradycyjne metody walki o klienta.

Czasem zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim rozsądek. Ludzie jadą na kilka dni urlopu w roku, żeby odpocząć od otoczenia, pracy, natłoku informacji. Mimo wszystko na każdym kroku łapią chociaż mały kawałek informacji i newsów ze „swojego świata”. W końcu kto by nie chciał podczas picia porannej kawy rzucić okiem na Facebooka czy sprawdzić skrzynkę pocztową.

Najciekawsze na koniec. Aktualnie siedzę w restauracji na plaży i tworzę ten wpis. Oczywiście cały czas korzystam z wifi i to główny argument, przez który jestem akurat w tym miejscu. Wifi marketing działa w 100%. Właśnie stałem się jego kolejną ofiarą.

Może Ci się również spodoba